depresja reaktywacja.czuje jak nadchodzi.sam fakt ,że jeszcze dwie godziny temu kiedy spokojnie drzemałam i nie myślałam, o tym,że za chwilę będę musiała przedrzeć się przez pół miasta,aby dowiedzieć się ,że jestem beznadzieją beznadziei.utwierdzam się w przekonaniu ,że korki z matmy nie dodają mi pewności siebie.ale to nie o samą matematykę chodzi.chodzi chyba o moje nastawienie i zachowanie.no i o to ,że jestem beznadziejna,ale to chyba inna historia.trzeba zanieść wniosek o dowód.boże i najgorsze to, to że trzeba zrobić zdjęcie.o czym to ja mówiłam?ahh, tak dalej użalam się nad sobą.nawet to mnie w sobie denerwuje ,ale nie mam nawet siły tego zwalczyć.znowu nadchodzą te dni,powrót do desperackich rozwiązań i przemyśleń.nigdy nie szło mi to za dobrze zobaczymy jak tym razem.miejmy nadzieje,że to wszystko się szybko skończy,bo nie mam planu na przyszłość w takim stanie.
To już,to dziś.Stało się - jestem pełnoletnia.
Myślałam, że ten dzień wyryje w mojej pamięci zdecydowanie sympatyczniejsze doznania i przeżycia,niestety w dniu moich osiemnastych urodzin spotkałam się z rozczarowaniem,żalem,nostalgią i lekkimi obawami powrotu depresji.Osiemnaście lat.To właśnie teraz powinnam zacząć żyć,bawić się, dobrze planować swoją przyszłość, nie przejmując się tym co przyniesie dzień.
Pierwszy dzień,ostatniego miesiąca."To na pewno coś znaczy.To na pewno kiedyś będzie coś znaczyło".Przynajmniej zawsze mi się tak wydawało,ale teraz nie jestem tego pewna.Zawsze uważałam, że kiedy będę miała to wymarzone osiemnaście lat,ten upragniony wiek dorosłości będę odważna,zdyscyplinowana,będę kimś znaczącym,kimś kogo ludzie będą szanować i będą chcieli wspominać.Dzisiaj dowiedziałam się,że tak niestety nie jest i w najbliższym czasie nie będzie.
Wstając rano nie przeczuwałam,że pod koniec tego dnia będzie mi tak przykro i ciężko na sercu.Przede wszystkim nie spodziewałam się tego po moich znajomych z klasy licealnej i przyjaciół.Rozumiem nie mają czasu,ja też go nie mam.Mamy dodatkowe zajęcia,co poniektórzy drugie połówki,problemy w domu,okay rozumiem.Ale wydaje mi się ,że kwestia poświęcenia kilku sekund na rozmowę telefoniczną,kwestia zjedzonych impulsów i oderwania się na chwilę od swoich codziennych zajęc jest warta uśmiechu,który często jest słyszalny po drugiej stronie słuchawki.Kilka osób domyśliło się ,że taki błahy drobiazg może sprawić mi przyjemność.Byli to ludzie,po których się tego nie spodziewałam i ludzie ,od których tego wymagałam.Niestety ,od niektórych osób wymagałam chyba za dużo, gdyż tak bardzo chcieli sprawić mi przyjemność,ze nie zdążyli z kupieniem mi prezentu i podarowaniem mi go dzisiaj.W zamian za to muszę czekać do jutra.Dziwne.Przecież osoby ,które znają mnie przez okres trzech lat, lub nawet dłuższy powinny wiedzieć,że największą radość sprawia mi po prostu to,że ktoś o mnie pamięta.Że złoży mi głupie życzenia,ale ,że te życzenia będą płynęły prosto z serca.Że zrobi mi drobną kartkę,albo podaruje zdjęcie z dedykacją,które będzie mi przypominać to,że kiedys dla kogoś byłam kimś więcej niż tylko zwykłą osobą.
W wieku osiemnastu lat liczyłam na to,że w końcu będę szczęśliwa,przestanę popadać w paranoje,wykłócać się o wszystko z rodzina,znajdę drugą połówkę,która mnie zrozumie.Że stanę się łagodniejsza i trochę spokornieje.Jak na razie siedzę w pokoju,z laptopem na kolanach,pociętą kostką,ze słuchawkami na uszach i słuchając delikatnych nut,utworów Bon Ivera i dowiaduję się ,że nie tylko moje życie sprawiło mi figla w dzisiejszym dniu.Nie tylko ja jestem nieszczęśliwa,a moje uczucia mieszają się na przemian.Jednak każdy ma swoje sprawy i problemy i wiem,że pisząc do przyjaciółki "głowa do góry,będzie dobrze",nie poprawie jej do końca humoru.Ba,pewnie w ogóle jej go nie poprawie,a raczej mogę ją jeszcze bardziej zdołować.Ale rozmawiając z nią, wiem nie tylko to,że obydwie jesteśmy nieszczęśliwe,wiem też to,ze wiele ludzi dzisiejszego dnia,dzisiejszego wieczoru,ja każdego innego boryka się ze swoimi własnymi problemami,ze swoimi własnymi słabościami.Dlatego nikogo nie obwiniam,że zapomniał o mnie w tym jedynym w moim życiu dniu.Każdy ma swoje życie,ale w tym życiu nie bez powodu są inni ludzie.Dlatego powinniśmy o nich pamiętać i ich wspierać.Nie mogę nikogo oceniać z góry,jutro też jest dzień.Może to właśnie jutro wszystko się wyjaśni.Ale jutro już nie będzie pierwszy dzień ostatniego miesiąca.