środa, 29 lutego 2012

16.

piękne skrzydełka panie stevens.


ależ hipstersko jest obchodzić hipsterynki 29 lutego tak raz na cztery lata ale porządnie,
gówno prawda.
jest beznadziejnie. po prostu nie jestem gotowa. nie jestem przygotowana. 
jestem w lesie otoczona niesamowitymi drzewami  a dookoła hasają jelonki i rozpaczliwie przyśpiewuje bon iver pięknie piękniej.nie chce się wybudzać z tego snu. chce już koniec dnia miesiąca tygodnia roku błagam błagam błagam 

poniedziałek, 27 lutego 2012

15.

nikt nie chce umierać samotnie.
o mały włos.
nie dziś.jeszcze nie dziś.dziś nie potrafię.

niedziela, 26 lutego 2012

14.

  
 boże nawet nie wiedziałam,że można się przyjaźnić przez taki długo okres czasu.tak się cieszę,że przyjaźń może przetrwać wszystko i przy dobrych okolicznościach można powrócić do dawnych znajomości.mimo licznych upadków, zawsze wszystko wraca do normy,chociaż czasami trwa to długo i nie jest przyjemne.
wczorajszy dzień był niezastąpiony.tak bardzo nie chciałam,żeby się skończył.tak cudowne chwile powinny być wieczne.ale zawsze po tak udanych 24 godzinach musi pojawić się tak zwany gorszy dzień,dół,kanion,whatever.
ale w końcu życie jest piękne,scrabble,niebieskie piwo,czekolada,bliskość przyjaciół,uśmiech,radość.nie powinnam martwić się dzisiejszym dniem.nie powinnam przejmować się tym co będzie.trzeba wziąć się w garść,pamiętać miłe chwile i iść ciągle do przodu.
w końcu życie jest piękne.

poniedziałek, 20 lutego 2012

12.



dokładnie 18 lutego 2011 roku ,tym obrazkiem i piosenką foals'ów rozpoczęłam swój nałóg z soup.io.
gdyby nie neurotyzm.blogspot.com i  strona faq.soup.io nie mogłabym odkryć mojej zupy przez pryzmat dat,dziękuje!

niedziela, 19 lutego 2012

11.

nie wiem co będzie dalej.
taki natłok myśli i cudownych chwil w głowie, że aż jest mi smutno.

sobota, 18 lutego 2012

10.




dzisiaj tak pięknie!

9.



taki piękny tekst,taka piękna melodia i już tylko sto trzydzieści osiem dni dzieli mnie od występu na żywo!
przedtem tylko nie dać się popaść w paranoję,depresję,smuteczek i doległości zdrowotne.przeżyć maturę,zmiany statusów,przyjaźnie i wszystkie kłótnie i będzie w porządku.będzie dobrze.będzie pięknie.

czwartek, 16 lutego 2012

8.





Boże.już połowa lutego,kiedy ten czas tak szybko zleciał?wczoraj był jeden z tych dni kiedy chciałoby się powiedzieć"skończyłam z tym,wychodzę.nie mam ochoty więcej tutaj z wami siedzieć,oddychać tym samym powietrzem,słuchać waszych dobrych rad.nie znacie mnie".pocieszenie nie nadeszło szybko i nawet wiadomość o tym,że mój ukochany Bon Iver będzie na Open'erze,nie poprawiła mi humoru.dopiero dzisiaj doszło do mnie ,to że ten rok może być dobry.przynajmniej jeśli zdam maturę,a rodzice puszczą mnie początkiem lipca do Gdyni.przynajmniej myśl o tym,że wrócę do miejsca gdzie jedynym zmartwieniem było to czy zjem coś przed koncertami czy po i czy moje kalosze dadzą radę w taką pogodę jaka panowała na tym cudownym,zielonkawym terenie byłego lotniska.jedzenie nie było ważne.przemoknięte peleryny,bluzy,koszule, aż do samego biustonosza nie były ważne.liczyły się chwile.momenty ,w których zapomina się o całym świecie,o wszystkich zmartwieniach i chce się ,aby to co trwa własnie teraz,właśnie w tej minucie, trwało wiecznie.boże jak już chce,żeby moje zmartwienia umarły,uciekły,zostawiły mnie w spokoju.niestety tak nie jest,a z każdym dniem wstaje mi się coraz ciężej,mimo tego,że staram się,cholera,staram się, żeby było jak najlepiej.daje z siebie wszystko.przynajmniej ostatnio,staram się wziąć za siebie.staram się zmotywować.staram się zapomnieć o tych wszystkich przykrych sprawach i niepowodzeniach,o tych wszystkich porażkach,sprzeczkach i nieporozumieniach.parę słów wypowiedzianych w złym dniu może zmienić wszystko.
myślmy pozytywnie,w końcu dzisiaj dzień zaczął się źle,a zakończył nie tak strasznie jak myślałam.chociaż dzień się jeszcze nie skończył,co oznacza kolejny odcinek''grey's anatomy" do oglądniecia.kolejne przemyślenia i kolejne łzy.