poniedziałek, 5 grudnia 2011

3.


depresja reaktywacja.czuje jak nadchodzi.sam fakt ,że jeszcze dwie godziny temu kiedy spokojnie drzemałam i nie myślałam, o tym,że za chwilę będę musiała przedrzeć się przez pół miasta,aby dowiedzieć się ,że jestem beznadzieją beznadziei.utwierdzam się w przekonaniu ,że korki z matmy nie dodają mi pewności siebie.ale to nie o samą matematykę chodzi.chodzi chyba o moje nastawienie i zachowanie.no i o to ,że jestem beznadziejna,ale to chyba inna historia.trzeba zanieść wniosek o dowód.boże i najgorsze to, to że trzeba zrobić zdjęcie.o czym to ja mówiłam?ahh, tak dalej użalam się nad sobą.nawet to mnie w sobie denerwuje ,ale nie mam nawet siły tego zwalczyć.znowu nadchodzą te dni,powrót do desperackich rozwiązań i przemyśleń.nigdy nie szło mi to za dobrze zobaczymy jak tym razem.miejmy nadzieje,że to wszystko się szybko skończy,bo nie mam planu na przyszłość w takim stanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz