czwartek, 16 lutego 2012

8.





Boże.już połowa lutego,kiedy ten czas tak szybko zleciał?wczoraj był jeden z tych dni kiedy chciałoby się powiedzieć"skończyłam z tym,wychodzę.nie mam ochoty więcej tutaj z wami siedzieć,oddychać tym samym powietrzem,słuchać waszych dobrych rad.nie znacie mnie".pocieszenie nie nadeszło szybko i nawet wiadomość o tym,że mój ukochany Bon Iver będzie na Open'erze,nie poprawiła mi humoru.dopiero dzisiaj doszło do mnie ,to że ten rok może być dobry.przynajmniej jeśli zdam maturę,a rodzice puszczą mnie początkiem lipca do Gdyni.przynajmniej myśl o tym,że wrócę do miejsca gdzie jedynym zmartwieniem było to czy zjem coś przed koncertami czy po i czy moje kalosze dadzą radę w taką pogodę jaka panowała na tym cudownym,zielonkawym terenie byłego lotniska.jedzenie nie było ważne.przemoknięte peleryny,bluzy,koszule, aż do samego biustonosza nie były ważne.liczyły się chwile.momenty ,w których zapomina się o całym świecie,o wszystkich zmartwieniach i chce się ,aby to co trwa własnie teraz,właśnie w tej minucie, trwało wiecznie.boże jak już chce,żeby moje zmartwienia umarły,uciekły,zostawiły mnie w spokoju.niestety tak nie jest,a z każdym dniem wstaje mi się coraz ciężej,mimo tego,że staram się,cholera,staram się, żeby było jak najlepiej.daje z siebie wszystko.przynajmniej ostatnio,staram się wziąć za siebie.staram się zmotywować.staram się zapomnieć o tych wszystkich przykrych sprawach i niepowodzeniach,o tych wszystkich porażkach,sprzeczkach i nieporozumieniach.parę słów wypowiedzianych w złym dniu może zmienić wszystko.
myślmy pozytywnie,w końcu dzisiaj dzień zaczął się źle,a zakończył nie tak strasznie jak myślałam.chociaż dzień się jeszcze nie skończył,co oznacza kolejny odcinek''grey's anatomy" do oglądniecia.kolejne przemyślenia i kolejne łzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz